skip to main |
skip to sidebar
w dolinie elah
To bardzo kameralny film. Wyciszona muzyka pozwala nam szybko zrozumieć, że nie wojenne fajerwerki będą wżne.
Wojna to katastrofa dotykajaca wszystkich. Tak naprawdę nie ma strony dobrej i złej. Wszyscy odnoszą rany i obojętnieją. I co najważniejsze wojna to nie tylko męska sprawa. Fizyczne i psychiczne rany odnoszą kobiety i dzieci. Rany odnoszą bezpośredni uczestnicy działań wojennych i ich bliscy, którzy są daleko.
Taki to właśnie jest film - o ranach wojennych. Głębokich, blesnych i niegojących się. Tommy Lee Jones ze swoją umęczoną twarzą drąży problem zaginięcia syna i odkrywa, że wojna nie uczyni z chłopaka mężczyzny. Nie doda mu pewności siebie.
Najgorszym uczuciem, kiedy odkrywa prawdę o śmieci syna chyba jest świadomość, że to, iż jego syn został zamordowany to tylko przypadek. Role mogły sie odwrócić i to jego dziecko mogło być katem.
Takim czyni wojna, każdego może zamienić w kata.
kapelusznik
2 komentarze:
O ile pamiętasz moje wrażenia po tym filmie były podobne do Twoich. Ja zawsze twierdzę, że nie ma niczego gorszego od wojny, a jeszcze bardziej od wojny domowej. To największa "zaraza" na Ziemi. Nie zgodze się tylko z jednym, że na wojnie nie ma złych ani dobrych. Może z czasem tak, ale na początku zawsze jest ten zły, czyli agresor, który wojnę wszczyna, albo się do czyjejś wojny wtrąca siłą, stając zbrojnie po jednej ze stron.
Pisząc o "złych i dobrych" miałam raczej bardziej ogólne określenie. Wojny wypowiadają rządzący a oni rzadko, kiedy biorą udział w działaniach wojennych. Strzelają do siebie zwykli ludzie, którzy w obliczu wojny musieli założyć mundury. A kule trafiają w innych żołnierzy czasem równie przypadkowych jak oni sami. Różni ich tylko kolor uniformu. Często kule trafiają cywilów. Myślę, że o żołnierzach, którzy są na samym dole hierarchii wojskowej i o cywilach zamieszanych w wojnę nie można powiedzieć - jesteś po złej czy dobrej stronie. Można zamiast tego powiedzieć jesteś w niebezpieczeństwie i możesz się bronić a sposoby obrony są różne, najczęsciej są takie, że strzelają do przeciwnika. Przemoc rodzi przemoc a ta najczęściej rani niewinnych i choć to prawda tak stara, że zakrawa na truizm to chyba niektórzy z nas powinni sobie ją powtarzać częściej. Chyba jednak będę się upierać przy swoim. Na wojnie nie ma dobrej i złej strony. To jednostki odpowiadają za złe czyny wyżądzone innym jednostkom, ale takie rzeczy istnieją i w czasie pokoju. Wojna brudzi wszystkich. kapelusznik
Prześlij komentarz