Takich filmów brakuje mi najbardziej w polskiej kinematografii. Smutnych ale nie dołujących.
Bo co też za życie mają nasze bohaterki, to pasmo biedy i upokorzeń. Rozpaczliwa walka o utrzymanie własnej godności i spokoju sumienia. Jednak jakoś nie czułam się podeptana po seansie. Pewnie, że nie ma nic wesołego, że córka ma dziecko z niewiadomokim a matka sypia z mężczyzną bo daje jej pieniądze. Ale żadna z tych kobiet nie jest postrzegana jak prostytutka (przez nas widzów). Uległość cielesna nie brudzi ich dusz. Co ciekawe nawet facet korzystający z "usług" matki nie gardzi nią. Wydaje się, że bliższe poznanie Halinki i Iwonki ukazuje ich czystość. Do tego świetna Figura i dotrzymujący jej kroku Zamachowski. Bo ten film należy do Kasi Figury. W pełni wykorzystano jej przaśną urodę. Oglądając po raz drugi ten film wcale nie miałam dość. Bo ja żurek basiu mogę jeść zawsze i nie odmawiam sobie. Choć czuję, że pod twoim postanowieniem nie kryje się niechęć do zupy tylko jakieś inne powody. Zastanawiałam się gdzie kryje się optymizm, który niewątpliwie dodaje smaku temu filmowi. Chyba w ludziach, którzy nie poddają się, nie są drobiazgowi i przyjmują z godnościa to co da im los. Zakończenie filmu wydało mi się trochę naciągane ale jakoś trzeba było tę historię zakończyć choćby w nagrodę za wytrwałość Halinki, a pozostawienie pytania "co z ojcem?" dało by większy niedosyt. Zakończenie jest jak majeranek w żurku, nie lubie majeranku ale w żurku jest konieczny nadaje ten końcowy smak.
kapelusznik
3 komentarze:
To prawda, Ewo, żurek bardzo lubię, tak jak i filmy podobne, do dzieła pana Brylskiego. Filmy, które bez ogródek ukazują życie jakim jest - kwaśne (to podstawa żurku), ale w sumie, bardzo smaczne, właśnie dzięki owym przyprawom, które sobie sami serwujemy według własnych upodobań czy tego co akurat mamy pod ręką. A moje postanowienie, że na razie nie będę go jadła, tak jak przypuszczasz, nie tyczyło akurat filmów, a diety. :)
Film, tak jak napisałam już kiedyś, bardzo budujący, z przesłaniem, że godności życia możemy się uczyć od każdego, także od tych, ktorzy żyją na pozór niegodnie. Bo pozory mylą, nigdy nie wiemy, kto jest bardziej godzien, czy samotna, porzucona kobieta sprzedająca jawnie swe ciało by mieć na chleb dla dziecka czy ksiądz albo inny tzw. szanowany obywatel, kupujący to ciało w ukryciu, tylko dla swej cielesnej uciechy. Pozdrawiam. :)
A ja już po ENH, ale tak mi brakuje czasu, żeby usiąść i co nieco skrobnąć o wrażeniach. Mam nadzieję, że nie zatrą mi się one całkiem w pamięci i zdążę je sobie poukładać. :)
Zyczę ci Basiu aby twoje wrażenia nie zatarły się szybko. Ja jadę na urlop nad morze, hura, hura. Do zobaczenia za dwa tygodnie.
Nooo, jak tam po urlopie? Mam nadzieję, że jesteś wypoczęta i pełna energii do zasiadania przed ekranem. A ja jeszcze ani slowa nie rzekłam o festiwalu ENH. Ale zbieram się pomalutku ku temu, no bo jak to tak pominąć milczeniem taką fajną imprezę. A nie mam weny, ani czasu, ani chyba filmy nie były aż tak oszałamiające / choć kilka trafiło się bardzo pięknych i mądrych/, żeby o nich bez tchu rozprawiać. No to narazie. Pozdrawiam i czekam :)
Prześlij komentarz