Już jestem, w pracy kocioł to i napisać nie ma kiedy.
Wróciłam wyposzczona więc szybciutko do kina. Zaliczyliśmy w niedzielę dwa seanse. Jeden z dziećmi to o tym później. Wieczorkiem poszliśmy na „Angielską robotę”. Bardzo smaczny filmik i ładnie podany.
Kilkoro drobnych krętaczy zostaje wciągniętych w polityczną intrygę przez służby specjalne. Ponieważ znamy zakończenie historii najbardziej interesuje widza to co pośrodku a w tym wypadku próby wyślizgnięcia się z zaciskającej się pętli. Próby czasem nieporadne i niestety niosące straty ale na tyle skuteczne, że nikt w tej sprawie nie został aresztowany, pieniędzy nie odzyskano a sprawa jak nagle wybuchła tak samo ucichła.
Historia napadu na bank w Londynie oparta na faktach, została przeniesiona na ekrany bardzo zgrabnie. Zastanawia tylko na ile fantazja scenariusza odpowiada rzeczywistości. Niepodważalnymi faktami może być miejsce i sposób dokonania napadu albo zapis rozmów włamywaczy nagranych przez przypadkowego radioamatora. Ale cała teoria spiskowa dorobiona jako przyczyna kradzieży może być mocno naciągana.
Mimo to polecam film ze względu na klimat i dobre wykonanie aktorskie.
kapelusznik
1 komentarz:
Ach, miałam to zobaczyć na ENH (Donaldson był gościem festiwalu), ale odpuściłam. Raz, że wiedizłam, że film będzie już po moim powrocie w kinach, a dwa- że już mi się takie gangsterskie historie trochę przejadły. Ale w tv na pewno zobaczę, bo jak słyszałam i ty piszesz, temat jest ładnie i strawnie podany, z humorem a i obserwacji różnych społecznych nie brakuje. Pozdrawiam. :)
Prześlij komentarz