skip to main |
skip to sidebar
tajne przez poufne
Bardzo lubię filmy spółki Coen&Coen. Mają ten klimat, który nie pozwala oderwać się od ekranu. Oczywiście są filmy lepsze i gorsze (z mojego punktu oglądania, każdy może mieć inny) ale generalnie oglądanie ich zawsze sprawia mi przyjemność a niekiedy dziką przyjemność. W przypadku „Tajne przez poufne” nie ma mowy o dziczeniu ba nawet
o lekkim znarowieniu nie ma co szeptać.
Potrzebujemy wszyscy mieć własne miejsce wśród ludzi i musimy mieć przekonanie, że ci ludzie uznają to miejcse za nasze. Uznają nas za osoby godne swojego miejsca w społeczeństwie. Często jednak to samoakceptacja jest problemem. Nie wierzymy we własną wartość, swoje możliwości. Film opowiada o tym co potrzeba akceptacji robi z naszą wolą i do czego potrafi nas popchnąć.
Hm, co by tu jescze napisać. że dobrzy aktorzy, potrafiący pokazać pazur i fajna historyjka nie wystarczyły.
W tym filmie nie było ciekawych dialogów. Śmiałam się tylko na końcu z absurdalnej rozmowy szefów agencji. Ale siedzieć w kinie 2 godziny aby pośmiać się przez ostatnie 7 minut to za mało aby napisać coś więcej. Przyjemnie było popatrzeć na głupkowatego Pitta i zmanierowanego Clooneya ale jednocześnie pozostał niedosyt, że nie pokazali na co ich stać. Zupełnie niewykorzystany temat i aktorzy: Malcovich, Swinton, McDormand i wymienieni wcześniej. Szkoda, szkoda. Choć proszę mnie nie traktować jak wyroczni znam takich, którym film się spodobał. Przekonajcie się sami, może być w domu.
kapelusznik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz