skip to main |
skip to sidebar
mroczny rycerz
Ponieważ starsze dziecko jest już w wieku, w którym ma prawo odmówić pójścia na „Małpy w kosmosie” a ja odmówiłam obejrzenia „Hancocka” wybraliśmy rozwiązanie polubowne i poszliśmy na „Mrocznego rycerza”.
Cała seria o Batmanie przyzwyczaiła nas do galerii barwnych zbirów, którzy bardzo dekoracyjnie wyglądali na tle czarnego uniformu Człowieka-Nietoperza. Te czarne charaktery zawsze wzbudzały dużo emocji. Były malownicze i przeważnie odtwórcy tych dziwadeł mogli się pochwalić opinią dobrych aktorów a nie tylko znanych gwiazd. Niestety przy takiej konkurencji sama postać Batmana wypadał blado i można było przeczytać lub usłyszeć różne utyskiwania na aktorów grających Nocnego Rycerza. Tak też jest i w przypadku „Mrocznego rycerza”. Tylko tutaj to nie batmani strój jest tłem. Mroczniejszą stroną jest wcielenie zła – Joker to on stanowi ciemne tło dla Batmana. Ten film należy do Jokera, nawet kiedy nie ma go na ekranie czujemy, że nie stoi bezczynnie a kiedy jest na ekranie robi się gęsto. To oczywiście zasługa Heatha Ledgera całkowicie utożsamionego ze swoją rolą, ale to stwierdzamy dopiero po seansie, w trakcie nie pamiętamy że to fikcja.
Joker Nicholsona był wrednie-groteskowy, bawiący się władzą, którą daje mu przewaga siły ognia i charyzma z jaką pociągał za sobą różne szumowiny. Joker-Ledger jest upiorny, jego groteskowość wynika ze stroju i kiepskiego makijażu ale to osoba, która nie musi mieć posłuchu u innych, nikogo nie potrzebuje a jeżeli potrzebuje dodatkową parę rąk to dostanie ją nawet wbrew woli pomocnika. To doskonały manipulator pozbywający się pomagierów, kiedy stają się zbędni. Inteligentny i uparty. Naprawdę szkoda, że taki Joker już nie pojawi się w innym filmie, bezsensowna śmierć zabrała wielki potencjał żyjący w tym aktorze. To smutne ale może właśnie ten potencjał nie pozwolił mu dalej żyć. Ten człowiek musiał mieś niesamowitą empatię pozwalającą na tak zaskakujące przemiany w filmach. Zawsze na miejscu i za każdym razem inny. Każda rola to inny człowiek, chyba trudno jest żyć z tyloma osobami w duszy a mieć w duszy jeszcze Jokera, którego sam stworzył to okropne.
Niestety Christian Bale cienko wypada przy takiej konkurencji. O ile jeszcze broni się jako Bruce Wayne to jako Batman jest beznadziejny. Zupełnie rozbrajała mnie jego mimika twarzy w masce. Nie ma o czym pisać.
Podsumowując, „Mroczny rycerz” po nudnawym „Batmanie- początku” to miłe zaskoczenie. Film trzyma tempo. Ma ciekawą intrygę i kilka innych ciekawych postaci, Gary Oldman jako komisarz Gordon, Morgan Freeman jako Lucius Fox, Michael Caine jako Alfred. Naprawdę z powodu Batmana nie trzeba zaraz rezygnować z zobaczenia tego filmu. Tym bardziej, że pokazuje starą prawdę, że mamy takich bohaterów na jakich zasługujemy w przystępny sposób i nawet mała dawka patosu na sam koniec nie jest w stanie spowodować zadławienia.
Muszę jeszcze wspomnieć o jednym fakcie w filmie nie ma wcale krwi. Są sceny powodujące nasze odrętwienie ale nie widać krwi BRAWO.
kapelusznik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz