30 lip 2008

żurek

Takich filmów brakuje mi najbardziej w polskiej kinematografii. Smutnych ale nie dołujących. Bo co też za życie mają nasze bohaterki, to pasmo biedy i upokorzeń. Rozpaczliwa walka o utrzymanie własnej godności i spokoju sumienia. Jednak jakoś nie czułam się podeptana po seansie. Pewnie, że nie ma nic wesołego, że córka ma dziecko z niewiadomokim a matka sypia z mężczyzną bo daje jej pieniądze. Ale żadna z tych kobiet nie jest postrzegana jak prostytutka (przez nas widzów). Uległość cielesna nie brudzi ich dusz. Co ciekawe nawet facet korzystający z "usług" matki nie gardzi nią. Wydaje się, że bliższe poznanie Halinki i Iwonki ukazuje ich czystość. Do tego świetna Figura i dotrzymujący jej kroku Zamachowski. Bo ten film należy do Kasi Figury. W pełni wykorzystano jej przaśną urodę. Oglądając po raz drugi ten film wcale nie miałam dość. Bo ja żurek basiu mogę jeść zawsze i nie odmawiam sobie. Choć czuję, że pod twoim postanowieniem nie kryje się niechęć do zupy tylko jakieś inne powody. Zastanawiałam się gdzie kryje się optymizm, który niewątpliwie dodaje smaku temu filmowi. Chyba w ludziach, którzy nie poddają się, nie są drobiazgowi i przyjmują z godnościa to co da im los. Zakończenie filmu wydało mi się trochę naciągane ale jakoś trzeba było tę historię zakończyć choćby w nagrodę za wytrwałość Halinki, a pozostawienie pytania "co z ojcem?" dało by większy niedosyt. Zakończenie jest jak majeranek w żurku, nie lubie majeranku ale w żurku jest konieczny nadaje ten końcowy smak. kapelusznik

11 lip 2008

niedziela

Na koniec dnia a właściwie nocy zaserwowałam sobie „X-man 3, ostatni bastion”. Nie było tak najgorzej ale pisać mi się nie chce. W każdym razie nie nudziłam się.Na niedzielę wybrałam jako pierwszą „Mokrą robotę” .Taki filmik nie specjalnie wysokich lotów ale z klimatem. Płatny zabójca polskiej !!! mafii Frank Falenczyk (Ben Kingsley) ma poważny problem z alkoholem. Problem staje się problemem „rodziny” gdy Frank zawala kolejne zlecenie. Zostaje wysłany do San Francisco, skierowany do grupy AA i do pracy w ...kostnicy. Właściwie obeznany z trupami morderca nie powinien mieć problemu z aklimatyzacją ale te trupy to jakby nie jego. Do tego poznaje kobietę (Tea Leoni), która najwyraźniej jest mu przeznaczona. Nie opowiem reszty, warto zobaczyć ten film bo jest lekki i dobrze się go ogląda. Do tego ma bonusik. Bill Pullman gra małą rólkę niechlujnego i upierdliwego opiekuna Franka w San Francisco. Takie perełki zawsze mnie zachwycają. Bardzo proszę zobaczyć ten film dla Pullmana J. Drugi film – „13 rozmów o tym samym”, kilkoro zupełnie obcych sobie ludzi a ich losy plączą się ze sobą. Film o nieprzewidywalności losu i o tym, że konsekwencje naszych czynów dopadną nas tak czy inaczej.Troy odnosi sukcesy jako prawnik i pozostaje głuchy na głos przypadkowo spotkanego w barze Gene’a, który jak Kasandra wróży mu odwrócenie losu. W drodze do domu potrąca samochodem kobietę a ponieważ wypił drinka, ucieka przekonany, że ofiara nie żyje. Film jasno mówi, żeby nie ufać za bardzo temu co nas spotyka dzisiaj bo wszystko może się zmienić jutro. Na lepsze,na gorsze, na inne ale się zmieni. Polecam bo dobrze zagrany i nawet mimo późnej pory dobrze się ogląda. kapelusznik

9 lip 2008

wolne c.d.

Następnym filmem poprawiałam sobie humor. Nie żeby „Informator” mnie jakoś źle nastroił jednak „Godziny szczytu 3” po tamtym filmie to zupełna zmiana nastroju. Trójka zdecydowanie najbardziej podobała mi się z całej serii. Ma tempo i dużą dawkę humoru. Wszystkie filmy z Jackiem Chanem zawierają dużo autoironii i dlatego lubię je oglądać. A jeżeli dodamy do tego Chrisa Tuckera to mamy mieszankę piorunującą. Nie będę się zagłebiać w fabułę bo i nie ma w co. Dodam tylko, że małą rólkę zagrał tam Roman Polański. Mnie ten film ubawił i dobrze nastroił do następnego. „Hałas” – cały film kręci się wokół tytułowego hałasu a konkretnie alarmów samochodowych. Wszechobecnych i drwiących sobie z nas swoim syrenim wyciem. Mieszkańcy dużych miast wiedzą jak męczące są niesprawne w pełni i olewanie przez właścicieli samochodów alarmy, które zamiast chronić – dokuczają. Główny bohater (Tim Robbins) filmu nie zamierza być bierny i wydaje walkę wyjcom. Niestety w świetle prawa jest przestępcą bo narusza czyjąś własność. Po raz kolejny okazuje się, że prawo jest ślepe a ludziom jest wygodniej poddać się temu stwierdzeniu niż walczyć o prawo do godnego życia. Zabawny filmik, który nie zagłębia się mocno w problem ale samo pokazanie go uświadamia nam jak często godzimy się na ustępstwa wobec nieprzyjemnych sytuacji w zamian za spokojne życie i niewidzialność w tłumie. kapelusznik

7 lip 2008

wolne

Wolny weekend to świetna sprawa można wypożyczyć filmy i oglądać nie będąc narażonym na groźbę przerwania seansu przez dzieci czy męża domagających się życia rodzinnego. Tak mam wolny cały tydzień, szalony podwieczorek ma przerwę, zegary ruszyły w tempie, który sama sobie ustalę. JNa pierwszy ogień poszedł „Informator”. Wiele takich filmów już powstało. Człowiek uwikłany w walkę z korporacją, bezsilny i maleńki. Film oparty na faktach z dobrą obsadą: Al Pacino, Russell Crowe, Christopher Plummer. Jeffrey Wigand (Crowe) zostaje zwolniony z posady wiceprezesa w dużym koncernie tytoniowym. Od pierwszego ujęcia widzimy, że mężczyzna nosi w głowie jakąś troskę. Bardzo skupiony Russell Crowe chyba był najlepszym kandydatem do tej roli, dobrze pokazuje introwertyczność głównego bohater. Włściwie to nazwanie go świetnym aktorem wydaje mi się przesadą, on przeważnie gra podobne role, tutaj zaprezentował wersję z „Pięknego umysłu” - ascetyczne środki wyrazu, spuszczona głowa. Widzimy osaczenie postaci przez własne myśli a przedewszyskim strach przed utratą swojego życia. A jego los jest bardzo niepewny bo zadarł z gigantem mającym górę pieniędzy. W walce wspiera go dziennikarz Lowell Bergman (Al Pacino) na początku dla własnej potrzeby, namawia Jeffreya na wywiad do cieszącego się dużą popularnością programu, potem z własnej woli by być w zgodzie z własnym sumieniem. Wywiad ma dotyczyć dezinformacji klientów producenta papierosów co do szkodliwości tytoniu. Brzmi trywialnie ale nie to jest najważniejszy problem.„Informator” pokazuje małość jednostki wobec machiny systemu wzajemnych uzależnień wielkich firm. Gra pozorów, wzajemne ustępstwa, konkurencja, podkopywanie wiarygodności konkurencji – te cele nie przebierają w środkach a jeśli na drodze stanie pojedynczy człowiek to można go spisać na straty.Wywiad na być nagrany dla programu demaskującego fałsz, ujawniającego brudy świata, ale sam tkwi w systemie i aby istnieć na rynku musi trzymać się reguł współżycia. Efekt jest taki, że wywiad przez który Wigand stracił swoje miejsce we własnym małym światku (rozpad rodziny, utrata pracy i dobrej opinii) nie zostanie wyemitowany. Stacja wycofał się bo zagrożono jej pozwem sądowym. Widzimy nieistotność jednostek a potęgę układów popartych władzą, pieniędzmi i wpływami. W sumie dobry film, dobrze zagrany. Film prawie bez muzyki. Smutny, gdy uzmysłowimy sobie jak mało znaczymy dla innych. kapelusznik

3 lip 2008

kung fu panda

Są wakacje więc filmy też mogą być wakacyjne. Wszedł do kin nowy film animowany „Kung Fu Panda”. Tak naprawdę wakacje i dzieci to tylko wymówka. Bardzo lubię filmy animowane a takie jak „Kung Fu Panda” zwłaszcza lubię. Historia nie jest jakoś szczególnie oryginalna bo opowiada o poświęceniu przyjaźni i wierze we własne możliwości.Ale do rzeczy. Duży, gruby i lubiący fantazjować Po jest synem sprzedawcy klusek. To przyziemne zajęcie i jednokierunkowość myśli ojca przygnębiają pandę, który marzy o potędze wojownika. W wyniku niezwykle burzliwego splotu przypadków (nic nie dzieje się przypadkowo, tak już mówił mistrz Kenobi) zostaje wplątany w rozgrywki między wielkimi wojownikami. Wojownicy nie zawsze są wielcy ciałem ale duch walki to ho ho. Dość powiedzieć, że Po zostaje wyszkolony w sztuce walk i wykazuje talent zupełnie zaskakujący przy jego aparycji. Fabuła zgrana jak stara płyta, ale ten film jest dowodem na to, że można zrobić naprawdę śmieszny film dla dzieci bez podtekstów i mrugania okiem do dorosłych widzów. Film ma wszystko czego potrzebuje kreskówka. Ma charakterystycznego bohatera, bohater ma przyjaciół, którzy go wspierają. Jest czarny charakter. Dobro zwycięża a film ma przesłanie podane jasno ale nie nachalnie. Wszystko to podane z dużym humorem, który bawi dzieci i dorosłych bez niepotrzebnych ukłonów w stronę widzów różnych wiekiem.Szczerze polecam na wakacje i nie tylko. Gdybym miała wybierać między Shrekiem a Pandą wybrałabym Pandę. Oczywiście każdy może mieć inne zdanie ale trudno nie przyznać, że „Kung Fu Panda” to film jasno skierowany do dzieci a mimo to zabawny i dla dorosłych.P.S.A Po wcale nie był leniwy, naprawdę nie rozumiem dlaczego we wszystkich opisach darzą go takim epitetem. Gruby, niezdarny, z głową w chmurach ale nie leniwy. :) kapelusznik